"Nie wiadomo, jak wybrnąć z tego galimatiasu ze zdrowym w miarę sumieniem i nienaruszonymi władzami umysłowymi. Ja spróbowałem skonstruować własny aparat poznawczy, roboczo nazywany kłamstwomierzem. Trzeba tylko badać natężenie protestów po ogłoszeniu jakiejś bulwersującej sprawy, na przykład czyjejś współpracy z SB. Jeśli są bardzo głośne, jeśli jest w nich mowa o krzywdzie, ojczyźnie, moralności, sprawiedliwości, manipulacji i prowokacji, to najprawdopodobniej jest to prawda. Jeśli prym w protestach wiedzie grupa najbardziej znanych publicystów z najbardziej opiniotwórczych mediów, jest to z całą pewnościa prawda absolutna. Jeśli natomiast protesty są ciche, skromne, nieobecne w telewizji, to mamy do czynienia w sposób oczywisty z kłamstwem.

Szczególny przypadek stosunku do prawdy ujawnia się wtedy, kiedy nikt nie ma albo przynajmniej nie powinien mieć wątpliwości, jaka to prawda jest. A jednak pojawia się stado ludzi piętnujących tę prawdę, będącą oczywistą wartością powszechną, jako ohydne kłamstwo.

….

Do samodzielnego stwierdzenia, czy są one prawdą, czy kłamstwem, proponuję zastosować mój kłamstwomierz. Zmierzcie natężenie protestów i patrzcie uważnie, kto protestuje, a nie popełnicie błędu."

rybinski 2006-04-10 10:00:13

http://rybinski.blog.pl/praktyczny-klamstwomierz-rybinskiego,10985830,n